Drukuj

Oficjalne stanowisko władz brzmi - nie straszy. Ale niesamowite opowieści o tym, co się nocą dzieje w zamku, pochodzą z wiarygodnych źródeł. Otóż w latach 70-tych, kiedy w zamku mieściła się Pracownia Konserwacji Zabytków, w pustych salach II piętra lubiły się nocą zapalać ogromne bezcieniowe lampy, przy których pracowali konserwatorzy – i to przy rutynowo wyłączanym głównym dopływie prądu. Kiedy plastycy z kieleckich Pracowni Konserwacji Zabytków odnawiali freski w salach I piętra, z noclegu w jednej z zamkowych sal skorzystali tylko raz. Potem woleli dojeżdżać codziennie z Kielc. Co ich spotkało w nocy – nie wiadomo; nie chcieli o tym mówić. Dozorcy zamkowi mówili jednak o białej postaci kobiety w szalu na głowie, która błąka się po salach, przesiaduje na parapetach okiennych nawet w biały dzień. Mówiono też o dużym czarnym psie, który miał się pojawiać na dziedzińcu pomimo zamkniętej bramy.

Jeśli te zjawiska są prawdziwe, ich przyczyny są niejasne. W zamku nie miały miejsca żadne krwawe mordy ani spektakularne tragedie. Jednym z możliwych wytłumaczeń może być fakt, że w czasie okupacji Niemcy urządzili na zamku getto dla spędzanych z całej okolicy Żydów, przed wywiezieniem ich do obozu w Treblince. Prawdopodobnie wielu z nich zmarło tam z wycieńczenia.

Miłośników tropienia zjawisk paranormalnych zapraszamy do Szydłowca – może komuś uda się dostrzec światła w oknach II piętra, zobaczyć Białą Damę a nawet wyjaśnić tajemnicze zjawiska?

FaLang translation system by Faboba